Aktualności
Propolis nie jest jednym surowcem. Nowy przegląd badań klinicznych pokazuje lukę w standaryzacji nutraceutyków
Fot. została wygenerowana przez Magnific AI.
Dwa suplementy zawierające propolis mogą mieć tę samą nazwę składnika na etykiecie, a jednocześnie znacząco różnić się profilem chemicznym. Nowy przegląd opublikowany 28 sierpnia 2026 r. pokazuje, że właśnie ta zmienność pozostaje jednym z głównych ograniczeń w przekładaniu badań klinicznych na rozwój produktów. Autorzy przeanalizowali 14 badań z udziałem ludzi. Choć w części z nich obserwowano zmiany wybranych markerów zapalnych, oksydacyjnych czy metabolicznych, duże różnice w pochodzeniu propolisu, metodach ekstrakcji, dawkach i charakterystyce preparatów utrudniają dziś budowanie wniosków odnoszących się do całej kategorii. Dla producentów płynie z tego bardzo praktyczna lekcja: coraz większą wartość będzie miała nie sama nazwa surowca, lecz jego precyzyjnie zdefiniowana tożsamość chemiczna.
Propolis dobrze pokazuje jedno z bardziej niedocenianych wyzwań współczesnego rynku nutraceutyków. W przypadku witaminy czy określonego związku chemicznego punkt wyjścia do charakterystyki składnika jest stosunkowo jednoznaczny. W przypadku surowców naturalnych sytuacja wygląda inaczej.
Propolis powstaje z żywic i innych materiałów roślinnych zbieranych przez pszczoły, a jego skład zależy od lokalnej flory, położenia geograficznego, sezonu, gatunku pszczół oraz późniejszego sposobu przetwarzania. W rezultacie określenie „propolis” nie opisuje jednego, chemicznie jednorodnego materiału. Autorzy nowej publikacji podkreślają, że samo pochodzenie geograficzne również nie powinno być traktowane jako wystarczający substytut identyfikacji chemotypu i charakterystyki analitycznej.
I właśnie tutaj zaczyna się problem istotny dla R&D, quality assurance i scientific affairs.
Ten sam składnik na etykiecie, inny materiał w kapsułce
W uproszczonym ujęciu można mówić m.in. o propolisie typu topolowego, charakterystycznym dla wielu regionów klimatu umiarkowanego, oraz o brazylijskim propolisie zielonym i czerwonym. Różnią się one dominującymi źródłami botanicznymi i profilem charakterystycznych związków.
Propolis typu topolowego jest zwykle bogaty w określone flawonoidy, kwasy fenolowe i ich estry. Brazylijski zielony propolis, związany przede wszystkim z Baccharis dracunculifolia, wyróżnia się innym profilem związków, m.in. obecnością prenylowanych pochodnych kwasu cynamonowego. Z kolei brazylijski propolis czerwony zawiera charakterystyczny zestaw izoflawonoidów.
Dla producenta suplementu różnica jest fundamentalna.
Jeżeli badanie kliniczne przeprowadzono przy użyciu określonego brazylijskiego zielonego propolisu, nie oznacza to automatycznie, że wynik można przenieść na europejski propolis typu topolowego. Co więcej, nawet dwa surowce zaliczane do tego samego szerokiego chemotypu mogą różnić się proporcjami poszczególnych związków.
Właśnie dlatego nazwa składnika jest dopiero początkiem specyfikacji, a nie jej końcem.
Czternaście badań klinicznych i jeden powtarzający się problem
Autorzy nowego przeglądu skoncentrowali się na badaniach z udziałem ludzi dotyczących doustnej suplementacji propolisem. Do analizy włączono 14 badań klinicznych. Jedenaście z nich oceniono jako charakteryzujące się niskim ogólnym ryzykiem błędu systematycznego, dwa wzbudzały pewne zastrzeżenia, a jedno zostało ocenione jako obarczone wysokim ryzykiem bias.
To stosunkowo mocny punkt wyjścia, ale nie wystarczył do sformułowania prostego wniosku, że „propolis działa” w określony sposób.
W poszczególnych populacjach obserwowano zmiany m.in. niektórych parametrów zapalnych, stresu oksydacyjnego czy metabolizmu. Jednocześnie wyniki nie były konsekwentnie powtarzalne dla wszystkich markerów, wszystkich grup pacjentów ani wszystkich stosowanych preparatów. Autorzy zwracają uwagę również na fakt, że wiele badań opierało się przede wszystkim na zastępczych markerach biochemicznych i fizjologicznych, a nie na twardych, istotnych dla pacjenta punktach końcowych.
I tu pojawia się jeden z najważniejszych wniosków dla przemysłu.
Problemem nie jest wyłącznie liczba badań. Problemem jest porównywalność badanego materiału.
Brak standaryzacji utrudnia wykorzystanie nawet dobrego RCT
Badania różniły się dawką, czasem trwania interwencji, sposobem ekstrakcji, populacją, ocenianymi parametrami oraz stopniem charakterystyki chemicznej stosowanego propolisu.
W części publikacji autorzy dysponowali standaryzowanymi preparatami, ale w wielu przypadkach informacje dotyczące stężenia markerów, wydajności ekstrakcji czy pełniejszego profilu chemicznego były ograniczone. To uniemożliwia wiarygodną odpowiedź na pytanie, czy obserwowany efekt był związany z określonym chemotypem, konkretnym związkiem markerowym czy szerszą mieszaniną substancji występujących w danym ekstrakcie.
To ważna lekcja daleko wykraczająca poza sam propolis.
Producent może dysponować recenzowanym badaniem klinicznym dotyczącym surowca o tej samej nazwie, który znajduje się w jego produkcie. Jeśli jednak nie potrafi wykazać odpowiedniej zgodności materiału badanego z materiałem stosowanym komercyjnie, wartość takiej publikacji jako dowodu dla konkretnej formulacji wyraźnie maleje.
Dlatego coraz ważniejsze pytanie dla działu R&D powinno brzmieć nie tylko:
„Czy istnieją badania dla tego składnika?”
ale także:
„Czy składnik wykorzystany w tych badaniach rzeczywiście odpowiada materiałowi, który kupujemy?”
Specyfikacja powinna opisywać więcej niż zawartość jednego markera
W przypadku tak zmiennego surowca samo oznaczenie jednej substancji charakterystycznej może nie być wystarczające do opisania całego materiału.
Nowy przegląd wskazuje potrzebę łączenia informacji o pochodzeniu botanicznym, chemotypie, technologii ekstrakcji, zawartości markerów oraz standaryzacji poszczególnych partii. Dopiero takie podejście pozwala budować powtarzalność pomiędzy surowcem używanym w badaniach a surowcem kierowanym później do produkcji.
Z perspektywy kwalifikacji dostawcy oznacza to zmianę podejścia.
Informacja „propolis z Brazylii” albo „propolis europejski” może być istotna, ale sama w sobie niewiele mówi o rzeczywistej jakości analitycznej. Pochodzenie geograficzne daje kontekst. Nie jest jednak specyfikacją.
Dla producenta bardziej wartościowy staje się dostawca zdolny udokumentować źródło botaniczne, sposób przetwarzania, profil charakterystycznych związków, kryteria standaryzacji i powtarzalność pomiędzy seriami.
Evidence package powinien dotyczyć konkretnego ekstraktu
To również ciekawy kierunek dla właścicieli marek i producentów kontraktowych.
Na dojrzewającym rynku coraz trudniej będzie budować wiarygodne pozycjonowanie naukowe produktu poprzez zebranie przypadkowej bibliografii dotyczącej szeroko rozumianego surowca.
Jeżeli dowody mają rzeczywiście wspierać rozwój produktu, potrzebne jest możliwie ścisłe połączenie trzech elementów:
materiału stosowanego przemysłowo, jego charakterystyki analitycznej oraz dowodów klinicznych.
W przypadku propolisu nowy przegląd pokazuje, że taki związek nadal często jest niedostateczny.
Autorzy nie uznają dostępnych danych za potwierdzenie ustalonej skuteczności klinicznej propolisu jako jednej kategorii. Bardziej uzasadnione jest mówienie o sygnałach biologicznych odnoszących się do konkretnych preparatów i określonych populacji.
To bardzo odpowiedzialne podejście także z biznesowego punktu widzenia.
Im precyzyjniej przedsiębiorstwo potrafi określić, co właściwie zostało przebadane, tym mniejsze ryzyko, że literatura naukowa zostanie wykorzystana szerzej, niż pozwalają na to dane.
Bezpieczeństwo też zależy od charakterystyki materiału
Autorzy przeglądu zwracają uwagę także na bezpieczeństwo.
W krótkoterminowych badaniach standaryzowane preparaty były generalnie dobrze tolerowane, ale raportowanie działań niepożądanych nie było jednakowe we wszystkich publikacjach. Szczególnie dobrze rozpoznanym problemem pozostają reakcje alergiczne związane z propolisem, natomiast dane o długotrwałym stosowaniu i niektórych szczególnych populacjach pozostają ograniczone.
Z perspektywy przemysłu jest to kolejny argument przemawiający za dokładną charakterystyką produktu.
Jeżeli poszczególne preparaty różnią się profilem chemicznym, różnić może się również ich profil bezpieczeństwa. Nie należy więc automatycznie zakładać, że doświadczenia bezpieczeństwa zgromadzone dla jednego ekstraktu opisują wszystkie materiały handlowe oznaczone wspólną nazwą „propolis”.
Od storytellingu o pochodzeniu do chemicznej tożsamości surowca
Propolis jest interesującym przykładem szerszej zmiany zachodzącej w branży suplementów diety.
Przez lata wartość wielu składników naturalnych budowano wokół pochodzenia: brazylijski, amazoński, himalajski, śródziemnomorski czy skandynawski. Taki element nadal może mieć znaczenie dla identyfikowalności i komunikacji produktu.
Jednak z perspektywy nowoczesnego R&D geografia przestaje wystarczać jako opis jakości.
Znacznie ważniejsze stają się pytania: z jakiego źródła botanicznego pochodzi materiał? Jak został wyekstrahowany? Jakie związki markerowe zawiera i w jakiej ilości? Jak zmienia się między seriami? Czy materiał używany obecnie w produkcji odpowiada ekstraktowi wykorzystanemu w badaniu klinicznym?
To właśnie te informacje pozwalają zbudować most pomiędzy naturą, analityką a wynikiem klinicznym.
I być może jest to najważniejszy wniosek z publikacji z 28 sierpnia: w nowoczesnych nutraceutykach standaryzacja nie jest wyłącznie parametrem jakościowym. Staje się warunkiem sensownego wykorzystania dowodów klinicznych.
Firmy, które potrafią połączyć identyfikację surowca, kontrolę procesu, batch-to-batch consistency i dane z badań na ludziach, będą miały znacznie mocniejsze podstawy do budowania produktów opartych na dowodach niż przedsiębiorstwa opierające dokumentację wyłącznie na nazwie składnika i ogólnych publikacjach literaturowych.
Dodatkowe informacje
Opracowanie własne na podstawie:
Choi, K., & Kim, J. (2026). Botanical origin and compositional variability of bee-derived propolis in relation to current clinical evidence and nutraceutical applications. https://link.springer.com/article/10.1186/s13765-026-01132-y, data publikacji: 28.08.2026.